Aktualności

Dlaczego świąteczne historie o duchach są tak atrakcyjne?

Dlaczego świąteczne historie o duchach są tak atrakcyjne?

Nasza fascynacja upiornymi opowieściami w okresie Bożego Narodzenia sięga tysięcy lat wstecz i jest zakorzeniona w starożytnych obchodach przesilenia zimowego. W środku zimy tradycje pogańskie obejmowały wiarę w upiorną procesję po niebie, znaną jako Dziki Gon. Opowiadanie opowieści o bohaterstwie, potwornych i nadprzyrodzonych istotach stało się tradycją w środku zimy. Mroczne opowieści zostały wykorzystane do rozrywki w ciemne noce.

Duch Bożego Narodzenia – gdzie to się zaczęło?

Duchy od czasów starożytnych kojarzone są z zimowym chłodem. Według historyka sztuki Susan Owens, autorki książki The Ghost, A Cultural History, oda Beowulfa jest jedną z najstarszych zachowanych opowieści o duchach, skomponowaną prawdopodobnie w VIII wieku. To opowieść o skandynawskim księciu, który walczy z potworem Grendelem. Zły i przerażający Grendel ma wiele upiornych cech i jest opisywany jako „grimma gaest” lub duch, a także cień śmierci lub przesuwająca się mgła, szybująca po ziemi.

W 1611 roku Szekspir napisał Opowieść zimową , która zawiera zdanie: „smutna opowieść jest najlepsza na zimę, mam jedną z duszków i goblinów”. Dwa wieki później nastoletnia Mary Shelley umieściła swój wpływowy horror Frankenstein na zaśnieżonym pustkowiu, chociaż napisała go podczas mokrego lata w Szwajcarii.

  • Złośliwe upiory, trupie panny młode i duchy przodków: starożytna wiara w duchy – CZĘŚĆ I
  • 8 najbardziej nawiedzonych zamków na świecie: zagubione dusze dręczące odwiedzających słynne bastiony
  • Dlaczego duchy nawiedzają Anglię w Boże Narodzenie, ale omijają Amerykę?

Przedstawienie czarownicy przechodzącej nad świecami i woskiem na ołtarzu w ciemności. ( junky_jess / Adobe stock)

Wiktorianie wymyślili wiele znanych brytyjskich tradycji bożonarodzeniowych, w tym choinki, karty, krakersy i pieczonego indyka. Dostosowali także opowieść o duchach zima / Boże Narodzenie, odnosząc ją konkretnie do sezonu świątecznego – pomysł czegoś strasznego czającego się poza światłem i śmiechem zainspirował kilka mrożących krew w żyłach opowieści.

Zarówno Elizabeth Gaskell, jak i Wilkie Collins publikowali opowiadania z tego gatunku, ale najbardziej godną uwagi i najtrwalszą historią tego okresu była Opowieść wigilijna Karola Dickensa (1843). W tej żywej i klimatycznej bajce ponury skąpiec Ebenezer Scrooge najpierw staje przed duchem swojego zmarłego partnera biznesowego, Jacoba Marleya, a następnie z szeregiem duchów świątecznych.

Ich rewelacje na temat jego własnej przeszłości i przyszłości oraz życia bliskich mu osób prowadzą do uroczystego odkupienia, które zrodziło wiele imitacji i adaptacji.

Dickens napisał tę historię dla rozrywki, czerpiąc z tradycji upiornej baśni zimowej, ale jego celem było również podkreślenie trudnej sytuacji ubogich w Boże Narodzenie. Jego geniusz w manipulowaniu sentymentem nigdy nie został wykorzystany do lepszego efektu, ale chyba najprzyjemniejszymi elementami tej historii są nastrojowe opisy samych nawiedzeń – kołatka do drzwi, która przemienia się w twarz Marleya i złowrogą, zakapturzoną postać Ducha Bożego Narodzenia Jeszcze przed nami.

Dickens - Kolęda wigilijna. Data: 1843-44. ( Archiwista / Adobe Stock)

Tradycja została rozwinięta w opowieściach MR Jamesa, średniowiecznego uczonego, który w 1904 opublikował Ghost Stories of an Antiquary. Jego przerażające gotyckie opowieści skupiały się na uczonych lub duchownych, którzy odkryli starożytne teksty lub przedmioty o przerażających nadprzyrodzonych konsekwencjach.

Chłodne Opowieści Świąteczne

Zazwyczaj James używał urządzenia kadrującego grupy przyjaciół, którzy opowiadali historie wokół huczącego ognia. We wstępie do Ghost Stories powiedział: „Pisałem te historie w długich odstępach czasu i większość z nich czytano cierpliwym przyjaciołom, zwykle w okresie Bożego Narodzenia”.

Do przełomowych historii w jego dorobku należą: Numer 13, O gwizdek i przyjdę do ciebie oraz Historia szkolna. Podobnie jak Dickens, James był szeroko naśladowany i adaptowany, a Stephen King wymienia go jako wpływ. King’s The Shining z pewnością pasuje do gatunku chillerów z lodem.

Opowieści o duchach bożonarodzeniowych z biegiem czasu przybierają nowe formy, jak ektoplazma. Do spin-offów Opowieści wigilijnej należą klasyk Franka Capry z 1946 roku To wspaniałe życie , w którym historia została przeniesiona do małego miasteczka w Ameryce, oraz film Last Christmas z 2019 roku, opowieść o dysfunkcyjnej młodej kobiecie przebranej na stałe za świąteczny elf, dojrzała dla Odkupienie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Ta współczesna wersja niesie przesłanie o integracji i wartości różnorodności.

Nowa, wysokooktanowa wersja Opowieści wigilijnej zostanie pokazana w telewizji w te Święta Bożego Narodzenia, napisana przez twórcę Peaky Blinders, Stephena Knighta. A Martin’s Close MR Jamesa, opowieść o siedemnastowiecznym morderstwie i jego nadprzyrodzonym wyniku, również została zaadaptowana na mały ekran.

Wygląda więc na to, że atawistyczne pragnienie zatracenia się w baśniach nadprzyrodzonych wciąż nam towarzyszy. Świąteczne opowieści o duchach zwiększają naszą radość z ciastek z mielonym ciastem i grzanego wina, a dreszczyk paranormalnej opowieści równoważy świąteczny nastrój „dobrej atmosfery”, który w przeciwnym razie mógłby być mdły.

Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają – wciąż mamy lęk przed nieznanym, tęsknotę za tym, co stracone i pragnienie bezpieczeństwa. W niepewnym, szybkim świecie, zapośredniczonym przez smartfony i media społecznościowe, sezonowa opowieść o duchach świątecznych jest tutaj na stałe. Szok strachu i przerażenia, jakie przekazują takie historie, sprawia, że ​​świąteczne lampki błyszczą jeszcze jaśniej.


Pojęcie ducha, znanego również jako widmo, opiera się na starożytnej idei, że duch osoby istnieje niezależnie od jej ciała i może nadal istnieć po śmierci tej osoby. Z powodu tego pomysłu wiele społeczeństw zaczęło wykorzystywać rytuały pogrzebowe jako sposób na zapewnienie, że duch zmarłej osoby nie powróci do życia.

Czy wiedziałeś? Osławiony gangster Al Capone podobno wydawał się lekceważący gości na swoim pogrzebie na cmentarzu w Illinois. Widmowa muzyka banjo była podobno słyszana z wnętrza starej celi Capone'a w Alcatraz, gdzie był jednym z pierwszych więźniów.

Miejsca, które są nawiedzone, są zwykle uważane za związane z jakimś wydarzeniem lub emocją w przeszłości ducha, często są dawnym domem lub miejscem, w którym zmarł. Oprócz rzeczywistych zjaw duchowych, tradycyjne oznaki nawiedzenia obejmują dziwne dźwięki, światła, zapachy lub bryzy, przemieszczające się przedmioty, spontanicznie dzwoniące dzwonki lub instrumenty muzyczne, które wydają się grać samodzielnie.


Mrożące krew w żyłach opowieści

Zazwyczaj James używał urządzenia kadrującego grupy przyjaciół, którzy opowiadali historie wokół huczącego ognia. We wstępie do Ghost Stories powiedział: „Pisałem te historie w długich odstępach czasu i większość z nich czytano cierpliwym przyjaciołom, zwykle w okresie Bożego Narodzenia”.

Do przełomowych historii w jego dorobku należą: Numer 13, O gwizdek i przyjdę do ciebie oraz Historia szkolna. Podobnie jak Dickens, James był szeroko naśladowany i adaptowany, a Stephen King cytował go jako wpływ. King’s The Shining z pewnością pasuje do gatunku chillerów z lodem.

Opowieści o duchach bożonarodzeniowych z biegiem czasu przybierają nowe formy, jak ektoplazma. Do spin-offów Opowieści wigilijnej należą klasyk Franka Capry z 1946 roku To wspaniałe życie, w którym historia jest przeniesiona do małego miasteczka w Ameryce, oraz film Last Christmas z 2019 roku, opowieść o dysfunkcyjnej młodej kobiecie na stałe przebranej za świąteczny elf. Odkupienie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Ta współczesna wersja niesie przesłanie o integracji i wartości różnorodności.

Nowa, wysokooktanowa wersja Opowieści wigilijnej zostanie pokazana w telewizji w te Święta Bożego Narodzenia, napisana przez twórcę Peaky Blinders, Stephena Knighta. A Martin’s Close MR Jamesa, opowieść o siedemnastowiecznym morderstwie i jego nadprzyrodzonym wyniku, również została zaadaptowana na mały ekran.

Wygląda więc na to, że atawistyczne pragnienie zatracenia się w baśniach nadprzyrodzonych wciąż nam towarzyszy. Świąteczne opowieści o duchach zwiększają naszą radość z ciastek z mielonym ciastem i grzanego wina, a dreszczyk paranormalnej opowieści równoważy świąteczny nastrój „dobrej atmosfery”, który w przeciwnym razie mógłby być mdły.

Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają – wciąż mamy lęk przed nieznanym, tęsknotę za tym, co stracone i pragnienie bezpieczeństwa. W niepewnym, szybkim świecie, za pośrednictwem smartfonów i mediów społecznościowych, sezonowa historia o duchach nie zniknie. Szok strachu i przerażenia, jakie przekazują takie historie, sprawia, że ​​świąteczne lampki błyszczą jeszcze jaśniej.

Ten artykuł został ponownie opublikowany z The Conversation na licencji Creative Commons. Przeczytaj oryginalny artykuł.

O autorze

Rozmowa jest niezależnym źródłem wiadomości i poglądów, pochodzących od społeczności akademickiej i badawczej i dostarczanych bezpośrednio opinii publicznej. Co tydzień będziemy ponownie publikować niektóre z najlepszych artykułów autorstwa naukowców z OU w OU News.


Dziwny apel bożonarodzeniowego horroru

Najlepsze bożonarodzeniowe horrory to sposób na podbicie i kontrolowanie niektórych mniej zachwycających aspektów, które przenikają do świąt.

Richard Newby

  • Udostępnij ten artykuł na Facebooku
  • Udostępnij ten artykuł na Twitterze
  • Udostępnij ten artykuł na e-mail
  • Pokaż dodatkowe opcje udostępniania
  • Udostępnij ten artykuł na Print
  • Udostępnij ten artykuł w komentarzu
  • Udostępnij ten artykuł na Whatsapp
  • Udostępnij ten artykuł na Linkedin
  • Udostępnij ten artykuł na Reddicie
  • Udostępnij ten artykuł na Pinit
  • Udostępnij ten artykuł na Tumblr

  • Udostępnij ten artykuł na Facebooku
  • Udostępnij ten artykuł na Twitterze
  • Udostępnij ten artykuł na e-mail
  • Pokaż dodatkowe opcje udostępniania
  • Udostępnij ten artykuł na Print
  • Udostępnij ten artykuł w komentarzu
  • Udostępnij ten artykuł na Whatsapp
  • Udostępnij ten artykuł na Linkedin
  • Udostępnij ten artykuł na Reddicie
  • Udostępnij ten artykuł na Pinit
  • Udostępnij ten artykuł na Tumblr

To najwspanialszy czas w roku. Światła zostały satysfakcjonująco rozciągnięte wokół domów i żywopłotów, rzucając świąteczny blask na całą okolicę. Pończochy są przypięte do płaszcza, gotowe do obciążenia wszelkiego rodzaju drobiazgami. Kolędnicy rozgrzewają struny głosowe. A Święty Mikołaj, ten uśmiechnięty dawca prezentów, ma do pochowania urazę i siekierę.

Świąteczny horror nie jest dla wszystkich. W rzeczywistości jest to prawdopodobnie nie dla większości ludzi. Podczas gdy większość ludności lubi witać się w świątecznym duchu takimi klasykami jak To cudowne życie (1946), National Lampoon&rsquos Świąteczne wakacje (1989) i Rudolf Czerwono nosy renifer (1964), tam ci, którzy doceniają ciemniejszą stronę sezonu i lubią plamę krwi na swoich białych świętach. Alternatywne filmy bożonarodzeniowe są obecnie modne. Z Die Hard (1988), Powrót Batmana (1992), Oczy szeroko zamknięte (1999) i Pocałunek Pocałunek Bang Bang (2005), miłośnicy kina znajdą opowieści, które są najbardziej luźno związane z porą roku, aby stać się ich nowym ulubieńcem świątecznym. Ale horror oferuje jeszcze bardziej niejasny urok, z tytułami, które są trudniejsze do wyśledzenia i koszmarnymi fabułami, które proszą o kontrowersje. Z Czarne Boże Narodzenie (1974) Krampus (2015) jest coś pociągającego w tabu naturze łączenia niesmacznych elementów z tym, co dla wielu jest drugim najlepszym świętem po Halloween.

Choć bożonarodzeniowy horror jest uważany za fenomen, który rozpoczął się w XX wieku wraz z pojawieniem się filmu i telewizji, sięga jeszcze dalej. Historie o duchach były uważane za angielską tradycję bożonarodzeniową, sposób na rozpoznanie zimy jako pory śmierci i rozkładu wraz z nowym życiem obiecanym przez Boże Narodzenie i narodziny Chrystusa. Z dramatu Szekspira i rsquos Zimowa opowieść (1623), do klasycznej piosenki Andy'ego Williamsa & rdquo & bdquo It & rsquo najwspanialszy czas w roku & rdquo (1963), opowieści o duchach są przywoływane jako mile widziana tradycja sezonowa. Nawet nasza najsłynniejsza i najczęściej adaptowana historia bożonarodzeniowa Charles Dickens&rsquo Kolęda, to historia o duchach. I jeśli mamy być szczerzy, jest to również całkiem horror. Dla wielu fanów bożonarodzeniowych horrorów naszym pierwszym wprowadzeniem do tego świata było niecierpliwie oczekiwanie na pojawienie się trzeciego ducha, Ducha Bożego Narodzenia, który dopiero nadejdzie, widma śmierci, które oferuje Scrooge'owi przebłysk piekła. Nawet Dickens wiedział, że wesołość bożonarodzeniowa wymaga również udziału w bożonarodzeniowej nędzy, sposobu na większe docenienie tego pierwszego. Filmy, które wielu z nas poznało jako dzieci, takie jak Świąteczna opowieść (1983) i Sam w domu (1990), nie chcieli wykorzystywać przerażającego Świętego Mikołaja w centrum handlowym lub złowrogiego mężczyzny z sąsiedztwa, aby uświadomić sobie, że horror jest po prostu częścią wakacji. To prawda, której uczymy się w młodym wieku, a kiedy jesteśmy trochę starsi, dowiadujemy się, jak powszechny może być ten horror.

To właśnie lata 󈨊s i 󈨔s naprawdę wzmocniły element horroru świąt i dały starszym widzom możliwość odkrywania współczesnego zrozumienia opowieści o duchach świątecznych. Chociaż duchy zostały w dużej mierze zastąpione przez seryjnych morderców, żartownisiów i tak, Gremliny. Wyprodukowany w Wielkiej Brytanii Kto zabił ciocię Roo? (1971) był pierwszym horrorem o tematyce bożonarodzeniowej. Wykorzystując elementy Jaśa i Małgosi, Ciocia Roo przedstawiała czarownicę Shelley Winters, a film, który odbywa się podczas przyjęcia bożonarodzeniowego, bardziej opowiada o naszym strachu przed starszymi kobietami niż o okresie świątecznym. Opowieści z krypty (1972) stał się pierwszym filmem, w którym zabójca miał na sobie strój Mikołaja, coś, co stałoby się standardem podgatunku, w segmencie &bdquo&hellipI All Through the House&rdquo. Cicha noc, krwawa noc (1972) stał się pierwszym teatralnym bożonarodzeniowym horrorem nakręconym w USA i pierwszym, który w swoim głównym tytule nakręcił sztukę świątecznego żargonu. Ale trwało to… Czarne Boże Narodzenie (1974), że bożonarodzeniowy horror naprawdę wystartował i zwrócił na siebie uwagę.

Często cytowany jako jeden z najwcześniejszych slasherów, poprzedzający boom, który rozpoczął się od Halloween (1978), Bob Clark&rsquos kanadyjski film fabularny Czarne Boże Narodzenie stał się kwintesencją Bożego Narodzenia horroru. Większość bożonarodzeniowego horroru, który nadejdzie później, albo będzie ścigać film Clarka & rsquos, albo Joe Dante & rsquos Gremliny (1984), do którego dojdziemy. Czarne Boże Narodzenie jest brutalny i wyrachowany i daleki od późniejszego bożonarodzeniowego filmu Boba Clarka, Świąteczna opowieść. Zainspirowany miejską legendą &bdquoThe Babysitter and the Man Upstairs&rdquo Czarne Boże Narodzenie śledzi grupę sióstr z sorority (Olivia Hussey, Lynn Griffin i Margot Kidder), które odbierają nieprzyzwoite telefony i są wybierane jedna po drugiej w ich akademiku. Chociaż to teraz staje się formułą dla filmów typu slasher, Czarne Boże Narodzenie zaoferował coś, czego widzowie nie widzieli wcześniej, w tym szokujące zakończenie, które do dziś może nawiedzać. Podczas gdy Clark wykorzystywał atmosferę świąt Bożego Narodzenia, światła, dekoracje, śnieg, nie wypaczał żadnej z dziecięcej świętości tego święta. To przyjdzie później.

Świąteczne horrory nigdy nie zniknęły po tym, jak pojawiły się na rynku, ale przeludnienie slasherów w latach osiemdziesiątych XIX wieku spowodowało, że wiele z nich zniknęło z widoku w ramach limitowanych wydań, okropnych recenzji i maleńkich kas kasowych. Filmy takie jak Wszystkim na dobranoc (1980), Boże Zło (1980) i Don&rsquot Otwarte do Bożego Narodzenia (1984) pojawiał się i odchodził przez większość czasu, chociaż niektórzy zdobyli kultową pozycję na przestrzeni lat. Ale potem przyszedł cios jeden-dwa Gremliny oraz Cicha noc, śmiertelna noc (1984) i bożonarodzeniowy horror powrócił w wielkim stylu.

Gremliny stał się jednym z kwintesencji filmów '821780s, czystą migawką jakości Amblin, do której dziś dąży tak wiele filmów gatunkowych. Podczas gdy urocze i futrzane mogwai zamieniające się w Gremliny i tworzące świąteczny chaos oferują mnóstwo humoru, Gremliny ma swoje chwile czystego koszmarnego paliwa. Od Gremlina w kuchence mikrofalowej eksplodującego w chwale bebechów i mazi, po historię Kate&rsquos (Phoebe Cates) o jej tacie przebierającym się za Świętego Mikołaja, łamiącym kark i umierającym w kominie, Gremliny stworzył wspomnienia, które pozostały u tych z nas, którzy odkryli go w odpowiednim wieku. Starsi widzowie mogli zobaczyć w grze większą alegorię, która wykraczała poza lekcję odpowiedzialności Billy&rsquos (Zach Galligan). Filmowiec John Landis powiedział niedawno Eli Roth&rsquos Historia horroru że Gremliny to my, amerykańskie społeczeństwo niekontrolowane i napędzane zwyczajami konsumenckimi i nienasyconymi apetytami. Alternatywnie film można również postrzegać jako opowieść o tym, jak Amerykanie biorą rzeczy z innych kultur, ale nie chcą się nimi zajmować. Pomimo ogromnego sukcesu filmu i jego statusu ukochanego klasyka, Gremliny wywołał kontrowersje związane z przemocą i doprowadził do stworzenia rankingu PG-13 przez MPAA zgodnie z sugestią Stevena Spielberga. Ale ta kontrowersja była niczym w porównaniu z kontrowersją otrzymaną przez świąteczny sleaze fest Cicha noc, śmiertelna noc.

Ale największy dzwonek był dla samego filmu. PTA starała się o usunięcie filmu z kin, podczas gdy rodzice skarżyli się, że spoty telewizyjne sprawiły, że ich dzieci bały się Świętego Mikołaja. Dystrybutor film&rsquos TriStar ostatecznie wycofał reklamy wkrótce po jego wydaniu i zaczął usuwać film z kin jakiś czas później. Krytycy filmowi Leonard Maltin, Roger Ebert i Gene Siskel potępili film, a Siskel słynie z odczytywania nazwisk ekipy produkcyjnej na antenie i powtarzania „bdquoshame on you”, czyli moment, który znalazł się w niejednym horrorze. Podczas Cicha noc, śmiertelna noc doprowadził do czterech kontynuacji, z których dwa były bezpośrednio na wideo, bożonarodzeniowy horror ponownie zyskał taką samą popularność. Nawet tak dobrze przyjęty jak Gremliny Tak było, większość świątecznych horrorów, które nastąpiły później, trafiła do sklepów wideo i od tego czasu stała się prawie niemożliwa do znalezienia, nawet jeśli chciało się z nimi zaryzykować. Film Sellier Jr.&rsquos został w dużej mierze odrzucony, a nawet z jego dzisiejszym kultowym apelem, uważał film za tak zły, że jest dobry, ale jest głębszy punkt zainteresowania.

Jest tam dziwny psychoseksualny podtekst… Cicha noc, śmiertelna noc, jak dziewiczy protagonista Billy walczy ze swoimi impulsami i kieruje się dziecięcym widokiem niegrzecznego i miłego. Ta zapowiedź listy Świętego Mikołaja w brutalną lekcję moralności posłużyła również jako podstawa Boże Zło i później P2 (2007). Ci zabójcy, schludni, wykastrowani i samotni, traktują swoją pracę jako dobre uczynki, przysługi, które stawiają ich na moralnym wzniesieniu. Filmy te są ukłonami w stronę chrześcijańskiej krucjaty, która poszła zbyt daleko. Zabierają Chrystusa z Bożego Narodzenia, ale raczej zastanawiają się, co by było, gdyby zostało doprowadzone do skrajności przez mężczyzn, których Kompleks Mikołaja staje się Kompleksem Boga. Jest to interesująca konfluencja pomysłów wywodzących się zarówno z popkulturowych, jak i duchowych rozważań na temat święta &mdash, która wydaje się tematycznie dojrzała do nowoczesnej aktualizacji przez jednego z naszych słynnych współczesnych twórców horrorów.

Patrząc na nadejście bożonarodzeniowego horroru, który przebiegał równolegle z rozwojem centrów handlowych i konsumpcjonizmem, być może jest to uczucie świątecznej radości (a może to chciwość?), które ogarnia tak wielu z nas, że stworzyło taką drogę horroru. Nie jest tajemnicą, że Boże Narodzenie to najszczęśliwszy czas w roku dla wszystkich. Pod blichtrem i wiecznie zielonym zapachem kryją się bardzo realne epidemie bezdomności, samotności oraz nasilonych rabunków i samobójstw. Nie żeby nikogo wkurzać, ale Boże Narodzenie może nas trochę wkurzyć. Być może nasze bożonarodzeniowe horrory z przeszłości są tego odzwierciedleniem, sposobem na podbicie i kontrolowanie niektórych mniej zachwycających aspektów, które przenikają do święta. Ale jest też fakt, że bożonarodzeniowe horrory bywają zabawne, wysublimowane ciasto przyjemności i bólu. Od czasu do czasu oglądamy bożonarodzeniowe horrory, aby się bać, ale częściej oglądamy je, ponieważ są przyjemne, przynajmniej bardziej niż cokolwiek na kanale Hallmark.

Skąd więc horrory z minionych świąt Bożego Narodzenia zabrały nas w świąteczny prezent? Czarne Boże Narodzenie otrzymałem aktualizację z Czarny Boże Narodzenie (2006), który pomimo negatywnych recenzji i sprzeciwu ze strony wielu organizacji chrześcijańskich, jest wart ponownego obejrzenia, nawet jeśli blednie w porównaniu z oryginałem. New French Extremity wpadło w świąteczny nastrój Wewnątrz (2007), podczas gdy film brytyjski Dzieci (2008) wywarł ponure wrażenie na jakości spędzania czasu z rodziną. Finlandia&rsquos Rzadki eksport Opowieść świąteczna (2010) zaproponował sprytne odtworzenie mitu Świętego Mikołaja.

Ale w przeważającej części bożonarodzeniowy horror nadal zdobi ozdoby z przeszłości, które od dziesięcioleci stały się bardziej przyjemne niż wywrotowe. Wspomniany wcześniej ukryty klejnot P2 przedstawia Wesa Bentleya, który daje z siebie wszystko, Billy'ego, prześladując Rachel Nichols przez garaż w Wigilię. Michael Dougherty ponownie sprawił, że świąteczny horror stał się wydarzeniem ze swoim zachwycającym inspirowanym Dantem Krampus. I w zeszłym roku&rsquos Lepiej uważaj zaktualizowany Sam w domuLekcja, że ​​dzieci mogą być niebezpieczne i być może początkującymi socjopatami. Oczywiste jest, że tyle kontrowersji, ile może wywołać, jest więcej niż wystarczająco dużo miłości, aby utrzymać świąteczny horror przy życiu. Z antologią Wszystkie stworzenia się poruszały i muzykalny Anna i Apokalipsa w tym miesiącu podgatunek wciąż się rozwija i wita nowych filmowców, którzy dołączą do tej nowoczesnej opowieści o duchach świątecznych. Chociaż na pewno napotkasz opór, prosząc rodzinę o zebranie się na świąteczny horror, daj mu szansę. Może to być po prostu prezent, o którym nie wiedzieli, że jest im potrzebny.


Mrożące krew w żyłach opowieści

Zazwyczaj James używał urządzenia kadrującego grupy przyjaciół, którzy opowiadali historie wokół huczącego ognia. We wstępie do Ghost Stories powiedział: „Pisałem te historie w długich odstępach czasu i większość z nich czytano cierpliwym przyjaciołom, zwykle w okresie Bożego Narodzenia”.

Do przełomowych historii w jego dorobku należą: Numer 13, O gwizdek i przyjdę do ciebie oraz Historia szkolna. Podobnie jak Dickens, James był szeroko naśladowany i adaptowany, a Stephen King cytował go jako wpływ. King’s The Shining z pewnością pasuje do gatunku chillerów z lodem.

Opowieści o duchach bożonarodzeniowych z biegiem czasu przybierają nowe formy, jak ektoplazma. Do spin-offów Opowieści wigilijnej należą klasyk Franka Capry z 1946 roku To wspaniałe życie, w którym historia jest przeniesiona do małego miasteczka w Ameryce, oraz film Last Christmas z 2019 roku, opowieść o dysfunkcyjnej młodej kobiecie na stałe przebranej za świąteczny elf. Odkupienie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Ta współczesna wersja niesie przesłanie o integracji i wartości różnorodności.

Nowa, wysokooktanowa wersja Opowieści wigilijnej zostanie pokazana w telewizji w te Święta Bożego Narodzenia, napisana przez twórcę Peaky Blinders, Stephena Knighta. A Martin’s Close MR Jamesa, opowieść o siedemnastowiecznym morderstwie i jego nadprzyrodzonym wyniku, również została zaadaptowana na mały ekran.

Wygląda więc na to, że atawistyczne pragnienie zatracenia się w baśniach nadprzyrodzonych wciąż nam towarzyszy. Świąteczne opowieści o duchach zwiększają naszą radość z ciastek z mielonym ciastem i grzanego wina, a dreszczyk paranormalnej opowieści równoważy świąteczny nastrój „dobrej atmosfery”, który w przeciwnym razie mógłby być mdły.

Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają – wciąż mamy lęk przed nieznanym, tęsknotę za tym, co stracone i pragnienie bezpieczeństwa. W niepewnym, szybkim świecie, za pośrednictwem smartfonów i mediów społecznościowych, sezonowa historia o duchach nie zniknie. Szok strachu i przerażenia, jakie przekazują takie historie, sprawia, że ​​świąteczne lampki błyszczą jeszcze jaśniej.

Ten artykuł został ponownie opublikowany z The Conversation na licencji Creative Commons. Przeczytaj oryginalny artykuł.


Świąteczne opowieści o duchach: historia sezonowych mrożących krew w żyłach

Gdy chłód tych ponurych dni zaczyna kąsać, a Ty siadasz przed huczącym ogniem, najwyraźniej bezpieczny od krzywdy, to idealny czas na przerażającą opowieść lub dwie. Keith Lee Morris, sam mistrz mrocznej sztuki, patrzy na

Artykuł dodany do zakładek

Znajdź swoje zakładki w sekcji Independent Premium pod moim profilem

Prawdopodobnie najsłynniejsza historia opowiadania historii w całej literaturze angielskiej zaczyna się nad Jeziorem Genewskim w Szwajcarii w czerwcu 1816 roku. – dwaj czołowi poeci epoki, Lord Byron i Percy Shelley, spędzali wakacje blisko siebie, Shelley ze swoją przyszłą żoną Mary i jej przyrodnią siostrą Claire Clairmont (która w rzeczywistości była wówczas w ciąży z dzieckiem Byrona) , oraz Byron ze swoim przyjacielem i lekarzem Johnem Polidori (który później napisał to, co obecnie często określa się jako pierwszą na świecie powieść o wampirach).

Nie było wycieczek po lesie ani po jeziorze, nie było spacerów po polach. Dni były zimne i ponure, spędzano je w domu, a Byron, zainspirowany zbiorem opowieści o duchach, które otrzymał od przyjaciela, zdecydował, że każdy z jego towarzyszy powinien napisać historię o duchach. Polidori walczył z jednym o starej kobiecie, która zerka przez dziurki od klucza na niewypowiedziane czyny. Nie ma żadnych zapisów, żeby Claire Clairmont nawet próbowała. Percy Shelley nigdy tak naprawdę nie był zwolennikiem narracji i on też szybko porzucił ducha, że ​​tak powiem. Byron wymyślił częściową opowieść o wampirze, która ostatecznie posłużyła jako podstawa powieści Polidori.

Tylko Mary Shelley odniosła sukces, opowiadając historię, która zaczynała się: „To było w ponurą listopadową noc…”. Kiedy opowieść stała się później powieścią Frankenstein, autor zmienił początek opowieści na „11, 17 grudnia”. Najwyraźniej, pomimo inspiracji napływającej latem, mroźna pogoda miała na nią dramatyczny wpływ, przenosząc ją i jej opowieść w głębiny zimy. I tak powieść zaczyna się w Arktyce, od „sztywnych wichur” i „pływających tafli lodu”, a kończy na potworze Frankensteina, skazanym na powolną śmierć, oddalającym się w dal na krze lodowej. Frankenstein jest w istocie opowieścią zimową.

Zalecana

Pogląd, że zimne, śnieżne dni są najlepsze dla opowieści, które mają nas przerażać i przerażać, sięga co najmniej początku XVII wieku. W Opowieści zimowej Szekspira, napisanej w 1611 roku, Mamillius mówi: „Smutna opowieść jest najlepsza na zimę. Mam jedną / z duszków i goblinów”. Ale to w epoce wiktoriańskiej opowiadanie historii o duchach stało się nieodzownym zwyczajem w okresie świątecznym – rzeczywiście, popularność gatunku nieco spadała, dopóki pisarze tacy jak Wilkie Collins i Elizabeth Gaskell tchnęli w niego nowe życie. Rodziny cieszyły się z okazji zebrania się wokół paleniska w Wigilię, aby spróbować przestraszyć się nawzajem na śmierć opowieściami o tajemniczych, groźnych zjawach lub, w jednym z opowiadań pana Jamesa, mistrza gatunku, „mściwego chłopca-widmo… z strasznie długie paznokcie". Praktyka ta trafia nawet do piosenek świątecznych. Werset w „To najwspanialszy czas w roku” wspomina „przerażające historie o duchach” wraz ze śpiewaniem sąsiadom i wieszaniem jemioły jako istotą sezonu.

Jednym z najbardziej znanych przykładów opowieści o duchach bożonarodzeniowych jest Opowieść wigilijna Charlesa Dickensa, którą napisał w 1843 roku jako sposób na zarobienie na odnowionym zapotrzebowaniu na formę. Powieść sprowadza się do uznania sezonowej wszechobecności opowieści o duchach. To nie tylko opowieść o duchach, którą można by opowiedzieć w Boże Narodzenie, ale – ze Scrooge’em siedzącym w fotelu, gdy historia jego życia toczy się przed nim – jest to opowieść o opowieściach o duchach na Boże Narodzenie, rodzaj meta-wiątkowej opowieści o duchach, jeśli będziesz.

The Turn of the Screw, własne podejście amerykańskiego anglofila Henry'ego Jamesa do bajki bożonarodzeniowej, opublikowane w 1898 roku, działa w podobny sposób, skonstruowany tak, aby pozycjonować czytelników przy palenisku świąt Bożego Narodzenia, słuchając opowieści grozy. Zaczyna się: „Opowieść trzymała nas wokół ognia, wystarczająco bez tchu, ale poza oczywistą uwagą, że to było makabryczne, jak w Wigilię Bożego Narodzenia w starym domu powinna być w zasadzie dziwna opowieść, nie pamiętam żadnego komentarza, dopóki ktoś się nie zdarzył by odnotować to jako jedyny przypadek, jaki spotkał, w którym takie nawiedzenie spadło na dziecko”. Jeśli ostatnie słowa tego zdania nie sprawiają, że włosy stają dęba, prawdopodobnie po prostu nie jesteś podatny na opowieści o duchach.

Opowieść, która opowiada o serii dziwnych wydarzeń, które przytrafiają się młodej guwernantce, skupia się na domniemanym – i to słowo jest kluczowe – opętaniu chłopca przez ducha wrogiej postaci o imieniu Peter Quint. James zdecydował, że na początek opowiedzenie historii wokół pożaru w Wigilię będzie najefektywniejszym kontekstem dla makabrycznych zwrotów akcji, częścią struktury zaprojektowanej tak, aby całość była bardziej wiarygodna, bardziej niepokojąca. tak – aby zapewnić, że chłód zapadnie głęboko w kości czytelnika.

Być może impuls do wzajemnej ekscytacji tymi opowieściami o makabrycznym i nadprzyrodzonym charakterze jest pobudzany przez Halloween, gdy liście obumierają i opadają na ziemię, zanim znikną, obserwujemy święto czarownic, duchów i demonów – prawdziwe święto zmarłych . To tworzy nastrój i wyzwala duchy, które towarzyszą nam przez kolejne miesiące, gdy dni stają się chłodniejsze, a Jack Frost rozciąga palce po szybie. Zima jest kusząco przerażająca i niewątpliwie ma to związek z jej bliską śmiercią – bo w czasach przed antybiotykami były to miesiące, które pochłonęły najwięcej istnień ludzkich.

Rozkoszujemy się poczuciem, że nasze ciepłe, szczęśliwe domy, z mocno zamkniętymi drzwiami i trzaskającym ogniem, mogą powstrzymać lodowatą rękę śmierci od naszych gardeł. Tak więc pismo, które naprawdę nas prześladuje, prawie zawsze jest osadzone w zimnych, jałowych krajobrazach. Rozważmy to z poematu narracyjnego Edgara Allana Poe „Kruk”, opowieści o śmierci kochanka i bolesnej pieśni ptasiego gościa, który wielokrotnie powtarza narratorowi, że jego zmarła miłość ukaże mu się „nigdy”: Ach, wyraźnie pamiętam, że to było w ponury grudzień / I każdy z osobna umierający żar rzucał swój duch na podłogę. Albo to, z długiego wiersza Samuela Taylora Coleridge'a „Christabel”, rzekomo o widmowym gościu i pełnym niepokojących wróżb, które miały wpływ na niesamowite opowieści Poego: „Noc jest zimna w nagim lesie / Czy to wiatr jęczy ponuro ?" I tak dalej.

Jedną z moich ulubionych bajek zimowych jest opowiadanie Conrada Aikena „Cichy śnieg, tajemny śnieg” wydane w 1934 roku. Opowiada ono o chłopcu, który popada w schizofrenię, stan, który – dzięki nowym i głębszym badaniom naukowym w początek XX wieku – podbił publiczną wyobraźnię opowieściami o halucynacyjnych głosach i „nienaturalnym” zachowaniu. Świat marzeń, w który wślizguje się bohater Aikena, staje się – cicho, powoli, cal po calu – pochłonięty jasną bielą. Najbardziej przerażającym aspektem tej historii jest to, jak cicho toczy się, jak śnieg wydaje się dosłownie osiadać w umyśle czytelnika, wywierając mrożącą, hipnotyzującą presję, podobną do tej, której doświadcza sam chłopiec: „Syk przeradzał się teraz w ryk – cały świat był ogromnym ruchomym ekranem śniegu – ale nawet teraz mówiło o pokoju, mówiło o oddaleniu, mówiło o zimnie, mówiło o śnie”.

I wszyscy znamy historię opowiedzianą w Lśnieniu – czy to w oryginalnej powieści Stephena Kinga, czy w filmowej adaptacji Stanleya Kubricka – z rozległymi, przykrytymi kocami przestrzeniami otaczającymi Hotel Overlook i ich niesamowitą, zmieniającą się samotnością. Gdy Jack Torrance traci kontrolę nad rzeczywistością, nastrój ciemnieje, a napięcie rośnie wraz ze spadkiem temperatury i szybko nawarstwiającym się śniegiem. Rezultatem jest prawdopodobnie najbardziej znany na świecie przypadek „gorączki kabinowej”.

Nawet historia, która nie ma być przerażająca, taka jak „Umarli” Jamesa Joyce'a z Dubliners z 1914 roku, wydobywa z zimowego pejzażu zapierające dech w piersiach efekty. Ostatnia scena to opowiadanie historii, opowiadanej przez żonę głównego bohatera, o jej pierwszej miłości, mężczyźnie o imieniu Michael Furey, który zginął za jej miłość, stojąc za jej oknem w śnieżycy i zachorował na zapalenie płuc. The main character, Gabriel Conroy, listens to the melancholy story, in which his wife reveals that she never truly loved him, while he stands at a window himself and watches the snowflakes "falling faintly through the universe and faintly falling, like the descent of their last end, upon all the living and the dead". So apt is Joyce's tale for this time of year that, until 28 December, the Sam Wanamaker Playhouse at Shakespeare's Globe in London is staging a candlelit reading of the short story as part of its Winter's Tale season, with Joyce's words, read by the actor Aidan Gillen, set to an unsettling piano score played by Feargal Murray. This is the second year in a row that the Wanamaker has hosted an adaptation of the tale it's becoming something of a tradition.

How many other scenes have we read in which characters observe the snow through a window? Time and again, writers have called on wintry images to evoke feelings of dread, emptiness, loss, and isolation. But the trope can also be used to reverse effect – to emphasise the warmth of the fire and the comforts of the home, as in this passage from the French writer Jean Giono's Joy of Man's Desiring, published in 1936: "The fire roared. The water boiled. The shutter creaked. The pane cracked in its putty with the cold… There was a beautiful morning over the earth. The sun was daring to venture into the sky… The enlightenment was coming from the warmth, the fire, the frost, the wall, the window pane, the table, the door rattling in the north wind…"

Winter's ability to capture our imagination is at its strongest precisely when we are the farthest removed from its more harmful aspects. Take this passage from Eowyn Ivey's 2011 story The Snow Child, set in a frozen Alaskan landscape in the early 1900s: "Through the window, the night air appeared dense, each snowflake slowed in its long, tumbling fall through the black. It was the kind of snow that brought children running out their doors, made them turn their faces skyward, and spin in circles with their arms outstretched." The jovial imagery belies its melancholy context, for Ivey's novel is about an elderly man and wife who are unable to conceive a child and who live with their grief in a hostile landscape – often brutally so. In a rare moment of levity and togetherness they construct a little girl out of snow. The next morning, they find that she has become real – as if by magic. The story, which combines one of nature's most deep-seated anxieties about fertility, or its lack, with a primitive distrust of intruders and that which cannot be rationalised, is based on an old Russian folk tale Ivey's retelling demonstrates how enduring the appeal is of these icy tales, for writers and readers alike.

In some ways, the stories by which we love to be unsettled are also a form of preparation – often for the very worst. Curled up in a favourite armchair, we still ourselves against the things we know can harm us. When the weather outside turns gloomy or threatening, we can crank up the heating and lighten the burden of our thoughts by turning to fantastic tales designed to mask the things that scare us most.

That summer of 1816, during which Mary Shelley and the others invented ghost stories, would turn out to be the party's final carefree season. The travellers returned to England to find that Mary's half-sister had committed suicide Percy Shelley's first wife, pregnant with his child, drowned herself a few months later. Shelley's son from his first marriage died of a fever in 1818. In the next few years, Percy and Mary Shelley would have two children, neither of whom would reach their second birthday. Percy Shelley and Lord Byron themselves would both die within the next 10 years. Sometimes, the frightening stories we tell each other are not nearly as horrifying as the events that real life holds in store for us. In this sense, the effect is twofold: the tales transport us from our everyday anxieties at the same time as they enable us to confront them, however obliquely they are a means to exorcise our demons by acknowledging them – in a homely environment.

But the secret lure of these tales – of the horrifying creatures we call into being, the ghosts that stalk us, and the demons that we discover at work within our own minds – is that, while the stories themselves are fictions, the underlying dangers they conjure up, and the thrill that we feel in confronting them, are in the end quite real. Think of that on a winter's night.


The Enduring Power of ‘A Christmas Carol’

One hundred and seventy-four years ago, a British writer was horrified at the conditions under which children were made to labor in tin mines. He decided to write a pamphlet exposing these conditions. His intended title: “An Appeal to the People of England on Behalf of the Poor Man’s Child.”

Thank heavens the writer changed his mind. Instead of a pamphlet, he decided to write a novel making the same points. It’s filled with colorful characters—including an old man who goes about snarling “Bah, Humbug!”

Those two little words instantly reveal what book I’m talking about: the immortal“A Christmas Carol,” by Charles Dickens. The book has never been out of print—and it illustrates why telling a good story is often the best way to communicate our beliefs.

Why does “A Christmas Carol” still resonate today? For the answer, I went to my friend Gina Dalfonzo, editor of Dickensblog. She told me “A Christmas Carol “is a book that “has everything: great sorrow and great joy, corruption and redemption, poverty and pain, hope and love.” And “it expresses the deep belief that even the worst person can change for the better.”

“A Christmas Carol” is not merely a magnificent story, and its message is not confined to a “social gospel” teaching: Dickens points directly to Christ throughout. For example, Scrooge’s nephew, Fred, suggests that perhaps nothing about Christmas can be “apart from the veneration due to its sacred name and origin.”

And Tiny Tim expresses the hope that when people saw his lameness, “It might be pleasant to them to remember upon Christmas Day, who made lame beggars walk and blind men see.” This is, Gina points out, “a wonderful example of the biblical idea of God’s strength being made perfect in our weakness.”

Dickens’ classic shoots down the idea—prevalent in some Christian circles—that reading novels is a waste of time. They seem to forget that Jesus Himself was a master storyteller. For instance, He didn’t just say, “Come to the aid of those who need help.” Instead, He told a vivid story about a Samaritan who rescues a wounded man.

Chuck Colson once said that when it came to learning moral lessons, he was “much more impressed by profound works of fiction than by abstract theological discourses.” Scenes from some of the greatest stories ever told, he said, “have etched moral truths deeply into my soul. Their characters and lessons are so vivid I can’t forget them.”

And that is likely why so many of us will never forget the moral truths told through Ebenezer Scrooge, Fezziwig, Tiny Tim, and all the other memorable characters that populate Dickens’ great Victorian tale. It’s why we reject pamphlets that say, “Be nice to the needy” in favor of a good strong character bellowing, “Are there no prisons? [Are there no] workhouses?” Or the ghost of Scrooge’s partner, Jacob Marley, howling, “Mankind was my business!”

Dickens’ Christmas classic is more popular than ever. There’s a new film about how he came to write “A Christmas Carol,” called “The Man Who Invented Christmas.” And a writer named Samantha Silva has just published a novel titled “Mr. Dickens and His Carol.”

I do hope you’ll take time out to read, or re-read, the original, or read it aloud to your family. Who knows what great good may come of it?

And so I end this piece by saying—and you probably knew it was coming—“God bless us, everyone.”

Originally aired December 21, 2017


A Form of Protest

Beyond his personal reasons for writing "A Christmas Carol," Dickens felt a strong need to comment on the enormous gap between the rich and poor in Victorian Britain.

On the night of Oct. 5, 1843, Dickens gave a speech in Manchester, England, at a benefit for the Manchester Athenaeum, an organization that brought education and culture to the working masses. Dickens, who was 31 at the time, shared the stage with Benjamin Disraeli, a novelist who would later become Britain's prime minister.

Addressing the working-class residents of Manchester affected Dickens deeply. Following his speech he took a long walk, and while thinking of the plight of exploited child workers he conceived the idea for "A Christmas Carol."

Returning to London, Dickens took more walks late at night, working out the story in his head. The miser Ebenezer Scrooge would be visited by the ghost of his former business partner Marley and also the Ghosts of Christmases Past, Present, and Yet to Come. Finally seeing the error of his greedy ways, Scrooge would celebrate Christmas and give a raise to the employee he had been exploiting, Bob Cratchit.

Dickens wanted the book to be available by Christmas. He wrote it with astonishing speed, finishing it in six weeks while also continuing to write installments of "Martin Chuzzlewit."


Our fascination with ghostly tales around Christmas time goes back thousands of years and is rooted in ancient celebrations of the winter solstice.

Our fascination with ghostly tales around Christmas time goes back thousands of years and is rooted in ancient celebrations of the winter solstice. In the depths of winter, pagan traditions included a belief in a ghostly procession across the sky, known as the Wild Hunt. Recounting tales of heroism and monstrous and supernatural beings became a midwinter tradition. Dark tales were deployed to entertain on dark nights.

Photo credit: Kolęda teaser screenshot.

Ghosts have been associated with winter cold since those ancient times. According to art historian Susan Owens, author of The Ghost, A Cultural History, the ode of "Beowulf" is one of the oldest surviving ghost stories, probably composed in the eighth century. This is the tale of a Scandinavian prince who fights the monster Grendel. Evil and terrifying, Grendel has many ghostly qualities, and is described as a “grimma gaest” or spirit, and a death shadow or shifting fog, gliding across the land.

In 1611, Shakespeare wrote The Winter’s Tale, which includes the line: “A sad tale’s best for winter, I have one of sprites and goblins.” Two centuries later, the teenage Mary Shelley set her influential horror story Frankenstein in a snowy wasteland, although she wrote it during a wet summer in Switzerland.

The Victorians invented many familiar British Christmas traditions, including Christmas trees, cards, crackers and roast turkey. They also customised the winter ghost story, relating it specifically to the festive season – the idea of something dreadful lurking beyond the light and laughter inspired some chilling tales.

Both Elizabeth Gaskell and Wilkie Collins published stories in this genre, but the most notable and enduring story of the period was Charles Dickens’ Kolęda (1843). In this vivid and atmospheric fable, gloomy miser Ebenezer Scrooge is confronted first by the spirit of his dead business partner, Jacob Marley, and thereafter by a succession of Christmas ghosts.

Their revelations about his own past and future and the lives of those close to him lead to a festive redemption which has spawned a host of imitations and adaptations.

Dickens wrote the story to entertain, drawing on the tradition of the ghostly midwinter tale, but his aim was also to highlight the plight of the poor at Christmas. His genius for manipulating sentiment was never used to better effect, but perhaps the most enjoyable elements of the story are the atmospheric descriptions of the hauntings themselves – the door knocker which transforms into Marley’s face and the sinister, hooded figure of the Ghost of Christmas Yet to Come.

The tradition was further developed in the stories of M R James, a medieval scholar who published Ghost Stories of an Antiquary in 1904. His chilling Gothic yarns focused on scholars or clergymen who discovered ancient texts or objects with terrifying supernatural consequences.

Chilling tales

Typically, James used the framing device of a group of friends telling stories around a roaring fire. We wstępie do Ghost Stories he said: “I wrote these stories at long intervals, and most of them were read to patient friends, usually at the seasons of Christmas.”

Seminal stories in his oeuvre include Number 13, Oh Whistle & I’ll Come to You oraz A School Story. Like Dickens, James has been widely imitated and adapted, with Stephen King citing him as an influence. King’s Lśnienie certainly fits into to the genre of ice-bound chiller.

Christmas ghost stories morph into new forms as time passes, like ectoplasm. Spin offs of Kolęda include Frank Capra’s 1946 classic It’s a Wonderful Life, in which the story is transposed to small town America, and the 2019 film Last Christmas, the tale of a dysfunctional young woman permanently dressed as a Christmas elf, ripe for Yuletide redemption. This contemporary version conveys messages about integration and the value of diversity.

A new, high-octane version of Kolęda will be shown on television this Christmas, written by Peaky Blinders creator Stephen Knight. And M R James’ Martin’s Close, the story of a 17th century murder and its supernatural outcome, has also been adapted for the small screen.

So it seems the atavistic desire to lose oneself in tales of the supernatural is still with us. Christmas ghost stories enhance our enjoyment of the mince pies and mulled wine, and the frisson of a paranormal tale offsets the “feel-good” festive spirit that might otherwise be cloying.

Some things never change – we still have a fear of the unknown, a yearning for what is lost and a desire to be secure. In an uncertain, fast-paced world, mediated through smartphones and social media, the seasonal ghost story is here to stay. The jolt of fear and dread such stories convey make the Christmas lights glitter even more brightly.

Ten artykuł został ponownie opublikowany z The Conversation na licencji Creative Commons. Przeczytaj oryginalny artykuł.


Fairy Folklore: The Unchanging Appeal of Changelings

The notion of fairy changelings, whilst dating back centuries, in many ways feels like a modern concept. That a human might be stolen away by the little folk and replaced with a worn-out fairy or stock of wood, enchanted to look like them, is reminiscent of the human-seeming aliens in Invasion of the Body Snatchers. There are overtones of demon possession, as in films like The Exorcist it could even be said that the issues raised are currently being echoed in the TV series Humans, with its exploration of robotics.

At same time, changelings hark back to concerns that were very much, thankfully, of their day. In situations where every child needed to quickly stop being a burden and earn their bread, the birth of a baby with disabilities could have desperate consequences. In a world riddled with disease or malnutrition, infants often failed to thrive. It is perhaps no accident that fairy changelings were said to be weak, that they would not grow or would die soon after their arrival. It must have been a comfort, on occasion, to think that the family’s perfect child had merely been stolen away to a land where it was always summer, and that a deceased baby had only been a fairy changeling.

In a world riddled with disease or malnutrition, infants often failed to thrive. It is perhaps no accident that fairy changelings were said to be weak, that they would not grow or would die soon after their arrival.

There were worse consequences to the folklore, however. Thomas Hobbes noted in 1650s that it was sometimes used to excuse abusive behaviour towards disabled children. It could even lead to the murder of an inconvenient child.

There were many tricks used to frighten changelings away or make them reveal the truth, at which point the real child was supposed to be returned. Hartland outlines some of these in The Science of Fairy Tales. They might be doused in a river, or placed on a heated shovel, or made to sleep overnight in an open grave dug in a field. They might even be thrown onto the fire in the hope they would fly shrieking up the chimney.

Changelings were not always infants. In 1895, in Ireland, a young woman called Bridget Cleary was burned to death on her own hearth. Her husband claimed he was merely trying to get rid of a changeling, so that his true wife would be returned to him. That the case was shocking was reflected in the outcry and huge interest in the court case that followed.

In 1895, in Ireland, a young woman called Bridget Cleary was burned to death on her own hearth. Her husband claimed he was merely trying to get rid of a changeling

It is quite possible that Bridget’s husband had more earthly reasons for wanting to be rid of her. Was he a true believer? Did he always think that fairies lived in the hollow hills, or did he convince himself of it because of a desire to be free of her? Was the truth something more cynical yet? The answer remains a kernel of mystery at the heart of the case, as unknowable as the fairies themselves.

By 1895, when Bridget Cleary was murdered, the general view of fairies had evolved a long way from such sinister affairs. Even whilst folklore movements tried to recover and record the stories of the past, others were leaving such images behind. For middle class Victorian writers, artists and playwrights, fairies were increasingly romanticised. In an age driven by machinery, by industrialisation and urbanisation, they were reconfigured as part of an Arcadian rural past that was lost to so many. Perhaps fairies could also return a little enchantment to the world, when the foundations of religion were being shaken by developments in geology and evolutionary theory.

“Titania and Bottom”, one of Fuseli’s grand paintings of literary fairies. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=13420586

Fairies were increasingly pictured as ethereal, lovely beings, and as part of the natural world. They became tiny in stature, small enough to live in the cup of a flower, and flew on the wings of a butterfly. This is reflected in art as well as literature. At the end of the eighteenth century, Fuseli’s grand canvases depicted literary, Shakespearean fairies which varied in size but were often close to that of humans. In the middle decades of the nineteenth century, John Anster Fitzgerald – known as ‘Fairy Fitzgerald’ – was producing smaller, jewel-like paintings of tiny fairies living in birds’ nests, full of obsessive detail.

Fairies … became tiny in stature, small enough to live in the cup of a flower, and flew on the wings of a butterfly.

Even whilst belonging in the natural world, however, Fitzgerald’s fairies evade being altogether sweet and lovely. Some are odd little demonic creatures reminiscent of Hieronymus Bosch. Others kill robins with swords made from vicious looking thorns. Fairies are by nature elusive, and whilst they may change over the years to reflect the concerns of society, they can equally slip from our grasp and question our expectations. Their ability to evolve and defy us is part of their enduring appeal.

Likewise, in literature, a sinister note may intrude. The tempestuous Heathcliff, in Emily Brontë’s Wichrowe Wzgórza, is often accused of being a changeling. When he is first brought home, Ellen Dean is inclined to put him out on the landing in the hope he will have vanished by morning. Ideas springing from an older, darker mythology of fairies still lingered.

Some are odd little demonic creatures reminiscent of Hieronymus Bosch. Others kill robins with swords made from vicious looking thorns.

In earlier, more uncertain times, any dealings with the folk could be unpredictable and perilous. Tales of these encounters reflected the precarious nature of life and the concerns and fears people held: about having enough to eat, or the dangers of walking in the woods by moonlight, or the risks inherent in seeing an infant safely into adulthood.

Of course, changelings appeal to one of the deepest human fears of all – that of losing a loved one. It is perhaps even more terrifying to lose someone, to feel they are at an unreachable distance, even while they appear to be living in your house, even lying in your bed. They also raise issues of how far we can ever know anyone – after all, any unexpected word or action could betray a changeling.

It is because such fears are universal that changelings are still relevant today. Stories of changelings are strange and mysterious, with more than a little dark magic at their heart, but they are essentially stories about ourselves.

Win a copy of The Hidden People!

Bestselling author Alison Littlewood has kindly offered a copy of her wonderful novel, The Hidden People, for one lucky #FolkloreThursday reader! Sign up for the #FolkloreThursday newsletter for details of how to be in with a chance to win (valid January 2017).

More about the book …

Pretty Lizzie Higgs is gone, burned to death on her own hearth – but was she really a changeling, as her husband insists? Albie Mirralls met his cousin only once, in 1851, within the grand glass arches of the Crystal Palace, but unable to countenance the rumours that surround her murder, he leaves his young wife in London and travels to Halfoak, a village steeped in superstition.
Albie begins to look into Lizzie’s death, but in this place where the old tales hold sway and the ‘Hidden People’ supposedly roam, answers are slippery and further tragedy is just a step away . . .

Recommended books from #FolkloreThursday

References and Further Reading

Jane Martineau (Editor), 1997, Victorian Fairy Painting, Merrell Holberton.

Jeremy Harte, 2004, Explore Fairy Traditions, Heart of Albion Press.


Obejrzyj wideo: przygotowywanie kościoła do Świąt Bożego Narodzenia (Grudzień 2021).